„Cierpienia młodego Wertera” autorstwa J.W. Goethe jest tekstem niestrawnym dla współczesnego czytelnika. Przestarzałe sposoby myślenia zawarte w tym utworze nie są w stanie zainteresować potencjalnego odbiorcy.
Podczas zgłębiania lektury ciężko jest się wyzbyć niechęci do Wertera. Jest ona spowodowana wizją użalającego się nad sobą młodzieńca, który z własnej woli wdaje się z góry w nieszczęśliwą i niespełnioną miłość. Werter jest bowiem świadom, że jego ukochana jest narzeczoną jego przyjaciela – ten absurdalny dramatyzm dodatkowo zniechęca czytelnika. Świadoma komplikacja własnej sytuacji świadcząca o bezradności Wertera czyni fabułę nudną i niepraktyczną. Przygnębiający nastrój, który panuje w powieści dodatkowo wpływa na negatywny odbiór głównego bohatera. Przedstawione w utworze wydarzenia nie są w stanie wzbudzić emocji w osobie, która nie miała do czynienia z sytuacjami dotyczącymi tytułowego bohatera. Samobójstwo Wertera spowodowane „miłością na siłę” wydaje się świadectwem jego niedojrzałości emocjonalnej. Brak pozytywnych wrażeń oraz przykłady zachowań, których powinno się unikać wpływają na negatywną ocenę powieści.
Poza wzdychaniem nad własnym losem ciężko o wewnętrzne przeżycia bohaterów co czyni utworem mało obiektywnym. Zjawisko to pogłębia fakt, że tekst ten, jest jakby autobiografią autora. Mała ilość zwrotów akcji oraz brak rozwinięć przytaczanych wątków drażni odbiorcę. Forma powieści epistolograficznej nie służy wygodnemu zgłębianiu czytanego tekstu.
Problemy poruszane przez Goethego nie są w większości obecne współcześnie. Werterowski sposób na miłość wydaje się archaiczny. Powieść nie wytrzymuje próby czasu.
Czyli co można myśleć o romantycznej literaturze.
Nie identyfikuję się z tym tekstem, jest on dla mnie przykładem jak współczesna młodzież może spostrzegać wiele szkolnych lektur, które zniechęcają ich do czytania kolejnych książek na siłę, choć nie są w ich gustach. Większość z nich posiada pewne wartości, to pewne, jednak czy musimy się zgadzać ze wszystkimi?
Macie takie wyjątki?
Pierwsza myśl jaka przychodzi mi do głowy to "NIe-boska komedia". Chodzi mi o zakończenie, które według mnie jest do niczego, Krasiński nie miał chyba pomysłów jak ten tekst zakończyć.




