Daawno dawno temu oglądałam film, bardzo mi się spodobał, ale niestety nie pamiętam ani nazwisk grających w nim wktorów, ani tytułu..
A chodziło w nim mniej więcej o to: Była sobie dziewczynka, która miała misia. I ten miś ,,żył", tzn tylko ona to widziała. Ten miś często jej pomagał. Był też chłopak, równie młody jak ona.Dokuczał jej, ale to takie ,,końskie zaloty". Pewnego dnia ta dziewczynka poszla nad wode poplywac. Ten chłopak takze, ale troche dalej niz ona. Nadeszła burza, dziewczynka zaczela sie topic, chlopka chyba porwal prad. I z tego co pamietam to krazyla legenda, ze jakas tam ,,syrena" moze uratowac topielca. I ,,syrena" chciala uratowac chlopca, ale on chcial by uratowal dziewczynke. I tak sie stalo, chlopak utonął. A miś- pomocnik od tego dnia pomagał siostrze dziewczynki.



