Dlaczego dziewczyny nie umieją podrywać facetów?

Logika serca jest niedorzeczna. (obowiązuje Reda)
Regulamin działu
W tym dziale obowiązuje Reda.

Obrazek

Re: Dlaczego dziewczyny nie umieją podrywać facetów?

Postprzez Alladyn » 28 lip 2010, o 21:40

Mardak napisał(a):Poza tym trzeba dodać, że kobiety są bardziej uczuciowe, szybciej się angażują i źle znoszą porażki w związkach, co także pewnie jest przyczyną mniejszej inicjatywy.

Źle znoszą porażki w związkach ale w tych które zakończył facet? Bo nie wydaje mi się aby dziewczyna która zdradziła chłopaka, zaczęła go unikać i w końcu z nim zerwała (on ma się prawo poczuć urażony) źle się z tym czuła.
Jest też takie coś że do pewnego wieku kobiety jakoś nie starają się specjalnie stworzyć związku, a później przychodzi taki moment pustki, że jest sama, że nikt jej nie chce- czas rozważań, który przypada na magiczną 30stkę. Takie kobiety świadomie przespały swoją młodość, wielu być może odtrąciły a same też wiele razy nie zrobiły nic aby zagadać do przystojniaka- mogło to zmienić ich życie. Dlatego uważam że kobiety są niezdecydowane w tym temacie, ich psychika jest niepewna.
Avatar użytkownika
Alladyn
Użytkownik
 
Dołączył(a): 28 mar 2010, o 20:01

Re: Dlaczego dziewczyny nie umieją podrywać facetów?

Postprzez Mardak » 28 lip 2010, o 22:08

Źle znoszą porażki w związkach ale w tych które zakończył facet? Bo nie wydaje mi się aby dziewczyna która zdradziła chłopaka, zaczęła go unikać i w końcu z nim zerwała (on ma się prawo poczuć urażony) źle się z tym czuła.

To zależy od dziewczyny. Jak pisałam zawsze są wyjątki. Są panny, które lubią przygody, myślę, że te nie miałyby wyrzutów sumienia. Przykładowo gdyby mi się zdarzyła zdrada, miałabym koszmarne poczucie winy i nawet jakby facet dał mi szanse dłuuugo bym płaciła karę za moje przewinienie. Są kobiety, takie jak ja, które są jak najbardziej fair w związkach. Nie lubię afer, ani kłótni, a robienie awantury podczas zrywania to już w ogóle nie moja działka. Obojętnie, z której strony wyjdzie inicjatywa. W ostatnim związku, to ja z niego wycisnęłam co jest nie tak. Ale nie, nie kłóciłam się, ani nie obrażałam, ani nie zrywałam kontaktu. Bo wiem, że moją zemstą będzie sama moja obecność. Miło mi się żyje ze świadomością, że strasznie gryzła go ta sprawa... super było kiedy mogłam go podręczyć pytaniami i sama na nie odpowiadałam. A on tylko pokornie słuchał. Nie miał innego wyjścia. Nie, nie zasługuje na moją nienawiść. Ja nawet nie jestem zła, że nie czuł do mnie nic silnego na tyle aby zostać. O nie. Ja po prostu byłam wkurwiona, że okazał się dzieciakiem, i słabeuszem, że nie mógł sam się przyznać, że coś jest nie tak. W przeciwnym razie nawet zemsta by mi nie chodziła po głowie. Ale teraz płaci za to, że jest gówniarzem. Tyle.
stoję twarzą w twarz
z własną szarością
delikatnym cieniem
w kącikach ust widzę
spłowiały uśmiech
zapomniany przez czas
realność gdzieś utkwiła
między jednym a drugim
nostalgicznym wspomnieniem
trzymam się mocno
tylko nie wiem czego
i zupełnie po co
Avatar użytkownika
Mardak
Użytkownik
 
Dołączył(a): 6 sty 2008, o 18:10
Lokalizacja: próżnia czasowa
Użytkownik miesiąca (1) Piszę poprawnie (1)

Poprzednia strona

Powrót do Nasze uczucia

Kto przegląda forum młodzieżowe

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników